Witam w kolejnym odcinku praktycznych porad finansowych, który ze względu na moje ostatnie działania wydawnicze ląduje na stronie z tygodniowym opóźnieniem. Być może uda mi się jeszcze w tym tygodniu, w ramach czegoś na kształt rekompensaty, opublikować czwartą część porad, ale ze względu na zbliżający się w przerażającym tempie termin oddania pracy magisterskiej, nie chcę niczego obiecywać.
Odnośnie mojej działalności pisarskiej… Opublikowałem w sieci ebooka pt. “Jak zarabiać na Lotto i zakładach bukmacherskich?”. Rozpowszechniam go za pośrednictwem mojej strony G-Lotto. Książka i program komputerowy Lotto Organizer, służący do wspomagania gry opisaną w niej metodą, są oczywiście dostępne całkowicie za friko, dlatego zainteresowanych dodatkowymi dwoma-trzema stówkami na miesiąc z bezpiecznego “hazardu” serdecznie zapraszam na tę stronę.
A teraz garść porad dla szukających oszczędności bez wyrzeczeń:
- Nim dokonasz poważnego zakupu, poszukaj na sieci informacji o tym jak kształtują się ceny danego dobra. Wielu ludzi, zamiast zajrzeć na stronki w stylu Skąpca czy nawet Allegro, kupuje pod wpływem impulsu, przy okazji (bo akurat są w hipermarkecie) czy w tzw. owczym pędzie, niejednokrotnie tracąc przy tym od kilku do kilkuset złotych. Osobiście kilka razy zaoszczędziłem dzięki “badaniom rynku” po kilka stówek przy zakupie sprzętu elektronicznego, a mój największy wynik to około 400 złotych na laptopie. Przyznaję - szukałem go kilka dni, ale dzięki temu na koncie została mi prawie połowa minimalnej krajowej miesięcznej płacy.
- Nie kupuj kawy w automatach. Gdy zauważyłem, że wydaję miesięcznie około 30 złotych na kawę z automatów porozmieszczanych na wydziałach Uniwerku, złapałem się za głowę. Być może 30 złotych to niewiele, ale w pewnych okresach taka kwota stanowiła ok. 5% tego, co miesięcznie miałem do dyspozycji na wszystkie potrzeby. Wymyśliłem więc prosty sposób na to, jak sobie z tym poradzić… Za ~12 złotych można kupić 100 gramów fantastycznej Nescafe, z której można przygotować ok. 100 kaw. Do tego wystarczy już tylko mini termos (na 1-1,5 kawy) kosztujący circa 15 peelenów i w ten sposób, dodając oczywiście wkład własny w przygotowanie napoju, mamy własną kawkę przez trzy miesiące, za niecałe 30 złotych.
- Urządzenia elektryczne wykorzystywane sporadycznie lub symultanicznie wpinaj w listwy sieciowe, aby po skończeniu użytkowania szybko odciąć od nich zasilanie. To jest taki mini-tweak dla zapominalskich i/lub ludzi nieświadomych tego, że znakomita większość urządzeń elektrycznych zużywa pewną ilość prąd nawet gdy nie jest włączona. Jednostkowe oszczędności być może nie będą oszałamiające, ale w skali roku może się z tego naskładać fajna sumka.
- O ile możesz, płać większe raty. Przy kredytach hipotecznych o okresie spłaty 30-tu lat nawet taka, wydawałoby się śmieszna, kwota jak dodatkowe 25 złotych miesięcznie może sprawić, że spłacisz go kilka-kilkanaście miesięcy szybciej i zaoszczędzisz na mniejszych odsetkach. Osobiście, choć nie mam kredytów, lansuję następującą zasadę: nim na poważnie zacznie się oszczędzać, należy najpierw pospłacać wszystkie długi.
- Zaopatrz się w filtr wody i samodzielnie przygotowuj wodę pitną z “kranówki”. Lubię wodę. Zalecane dzienne spożycie to 8 szklanek, czyli ok. 2 litry. Gdybym miał rzetelnie stosować się do tej zasady, wykorzystując wodę “sklepową”, byłbym dziennie 1,5-2 pln do tyłu. To 547-730 złotych w skali roku. Jak oszczędzić? Markowy filtr do wody BRITA kosztuje z czterema wkładami i przesyłką około 95 pln. Wkład działa z pełną wydajnością przez 4 tygodnie, więc przez 16 tygodni mamy spokój. Żeby przez rok zapewnić zaopatrzenie, trzeba jeszcze dokupić 9 filtrów, na co wydamy 148,5 złotego. W sumie 95 + 148,50 = 243,50 pln, czyli ponad połowę taniej niż przy wariancie sklepowym… aha! Z wody “sklepowej” skorzysta jedna osoba. Z filtru — cała Twoja rodzina, zatem oszczędzisz jeszcze więcej. Jedyną wadą takiego rozwiązania jest to, że woda będzie bez bąbelków, ale dzięki temu nie będzie się nadmiernie pobudzać żołądka, a w konsekwencji — zwiększać apetytu.
- Kupuj bezmarkowe leki podstawowe. Medykamenty takie jak: aspiryna, rutinoscorbin, środki przeciwbólowe, rozkurczowe czy witaminy mają odgórnie ustalony skład, regulowany normami, więc najczęściej przepłaca się za firmę.
- Wiele produktów z marką hipermarketu jest produkowanych przez znanych producentów. Nie ma sensu przepłacać za firmę - np. chipsy Tesco, robione przez Star Foods, są tańsze od chipsów Star Foods w ich opakwoaniu. Podobnie jest z sokami, dżemami, jogurtami i wieloma innymi produktami żywnościowymi i codziennego użytku.
Tyle na dziś. Jak zwykle zapraszam do komentowania i dzielenia się własnymi sposobami na drobne oszczędności, robiące po pewnym czasie pokaźną różnicę.
Popularity: 100% [?]
Dziś kolejny odcinek praktycznych porad w oszczędzaniu pieniędzy. Jeśli szukasz porad dla zaawansowanych “oszczędzaczy”, spisane przystępnym językiem, ujęte w skondensowanej formie i dostępne ad hoc sugestie i triki zawarł w swojej książce
“Praktyczne porady finansowe” Tomasz Bar - gorąco zachęcam Cię do zapoznania się z tą publikacją. Książka kosztuje 31,70 pln, ale uważam że jest to doskonała inwestycja. Wszak, jak sugeruje Brian Tracy, najlepszym sposobem na wydanie pieniędzy jest inwestycja w wiedzę, dzięki której będzie się ich miało jeszcze więcej.
- Zamiast jeść na mieście, przygotowuj posiłki w domu. Poza tym dobrze jest poświęcić jedno popołudnie tygodniowo na przygotowanie większej ilości posiłków na najbliższy tydzień, np. zrobienie większej ilości zupy nie będzie praktycznie żadnym problemem, a można ją przechowywać w lodówce 2-3 dni, podobnie z koltletami/krokietami itp., które można przechowywać zamrożone przez dłuższy czas.
- Zabieraj jedzenie do pracy. W sumie porada trochę podobna do wcześniejszej: jeśli lubisz coś przegryźć podczas przerwy w pracy, przekąskę przygotuj sobie w domu. Oszczędzisz czas, bo nie będzie trzeba jedzenia “zdobyć” oraz pieniądze, bo wykorzystasz to, za co wcześniej zapłaciłaś/eś i trzymasz w lodówce.
- Nie zabieraj dzieci na zakupy. Oczywiście wtedy, jeśli masz taką możliwość. Dzieci, bez względu na to jak są słodkie i kochane, spowalniają robienie zakupów i są motywacją do nadplanowego wydawania (”mamooooooo! kup mi lizaczka i coleeeeeee!”).
- Rób jedno duże pranie raz na 7-10 dni i pierz w niskich temperaturach (30-40 stopni). Kolejny no-brainer: oszczędzasz wodę, detergenty i energię. Dodatkowym bonusem jest to, że w niskich temperaturach ubrania nie farbują ;-)
- Przynajmniej co pół roku sprawdzaj, czy możesz zaoszczędzić na rachunkach i abonamentach. W dzisiejszych czasach oferty zmieniają się tak szybko, że ciężko za nimi nadążyć, np. gdybym przedłużył umowę o iPlusa dwa tygodnie temu, dalej płaciłbym 60 pln za abonament, a od kilku dni mają nową ofertę “abonament za 50%”.
- Oszczędzaj metodą słoikową. Więcej o tym poczytasz tutaj.
- Podwyżki oraz premie w całości lub w części umieszczaj na koncie oszczędnościowym lub nadpłacaj kredyt. Tak to już jest z nami, ludźmi, że praktycznie każda dodatkowa suma pieniędzy, w której posiadanie wchodzimy w sposób “nagły i niespodziewany”, praktycznie wyparowuje, wydana na różnorakie przyjemności. Uważam, że lepiej tymczasowo utrzymać standard życia i przyspieszyć spłatę kredytu (kilka nadpłat może znacznie skrócić czas spłaty kredytu) lub odłożyć przynajmniej 50% nadprogramowej kwoty, która, odpowiednio zainwestowana, będzie przynosić zyski w dłuższym czasie.
Tyle w dzisiejszym odcinku. Następny już za tydzień, a tymczasem zachęcam Was do dzielenia się swoimi drobnymi sposobami na oszczędzanie małych kwot, z których w niedługim czasie można uzyskać pokaźne sumy. Możecie również dzielić się swoimi sukcesami, osiągniętymi przy stosowaniu tych metod.
Popularity: 74% [?]
Postanowiłem od tego roku publikować swoje mniejsze i większe sukcesy w oszczędzaniu pieniędzy, żeby zmotywować niektórych czytelników i pokazać, że jednak można, nie odmawiając sobie zbyt wielu przyjemności, stawiać kroki na drodze do finansowej niezależności. Nie ukrywam, że koncepcję tę zmałpowałem z blogu
The Simple Dollar, którego lekturę polecam znającym język angielski. Swoją drogą jest to całkiem niezły sposób do tego, żeby raz w miesiącu zebrać się i podsumować osiągnięcia lub odnotować ich brak.
Wyniki na koniec stycznia 2008:
- oszczędności +13,66% - jeśli się nie postaram o dodatkowe źródło dochodu, dynamika wzrostu oszczędności będzie stopniowo spadała, bo nawet wpłacając te same kwoty, będą dodawane do coraz to większej sumy,
- miesięczny zarobek na odsetkach +4,05 pln - niewiele, prawda, ale od czegoś trzeba zacząć; zresztą, żeby zdobyć tą czwórkę, musiałbym przez godzinę wykładać towar na nocnej zmianie w OBI lub w Castoramie, więc lepiej ją mieć, niż nie mieć.
Długów na szczęście nie mam. Podejrzewam, że niedługo wpędzę się w raty, ale póki co kombinuję, żebym nie musiał.
W tym miesiącu moje zarobki pochodziły głownie ze sprzedaży (a raczej odsprzedaży) kart Magic the Gathering za pośrednictwem Allegro. Strasznie finansochłonne hobby, ale sprawia mi ogromną frajdę, więc trudno mi z niego całkowicie zrezygnować.
Popularity: 41% [?]