Oszczędzanie pieniędzy w… łazience

Po dłuższej przerwie związanej z sesją wracam do dzielenia się moimi przemyśleniami na temat oszczędzania pieniędzy. Dziś na tapecie… oszczędzanie pieniędzy w łazience.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że w skali roku można zaoszczędzić całkiem przyzwoite pieniądze, jeżeli wprowadziłoby się kilka drobnych zmian w wykorzystywaniu i zaopatrzaniu łazienki. Temat jest bardzo ciekawy i choć niektóre z tych „optymalizacji” to po prostu zdrowy rozsądek, warto się z nimi zapoznać.

Bez zbędnego rozpisywania się, oto garść pomysłów na oszczędzanie pieniędzy w łazience:

  1. Prysznic i krany – jeżeli jeszcze nie masz zainstalowanych niskoprzepływowych końcówek (znane również pod nazwą „napowietrzacze” lub „perlatory„), to zrób to jak najszybciej. Są stosunkowo tanie (10-30 złotych), a dzięki nim zużycie wody na czynności związane z higieną spada o 40-60%. Kupisz je na Allegro lub w swoim sklepie z armaturą łazienkową.
  2. Papier toaletowy – zawsze kupuj w większych ilościach – i tak się zużyje, a cena ośmiopaku jest o wiele niższa niż cena pojedynczych rolek. Poza tym markowy papier toaletowy (np. Zewa) jest niejako z definicji droższy o kilkadziesiąt groszy, więc jeżeli nie potrzebujesz „miękkości jak aksamit”, to zaopatrz się w o wiele tańsze produkty z marką hipermarketu (ale uwaga! papieru z Tesco nie polecam).
  3. Toaleta – w domu mam zainstalowane toalety z możliwością spłukania nieczystości całością lub tylko połową zbiornika, więc tylko w „ciężkich” sytuacjach wykorzystuję całą wodę ;-) Jeżeli nie masz takiej toalety, możesz łatwo zaoszczędzić poprzez umieszczenie napełnionej wodą butelki w zbiorniku na wodę (gabaryty i objętość butli zależą od kształtu i pojemności zbiornika, więc musisz to samodzielnie wypraktykować). Dzięki temu zbiornik napełni się mniejszą, ale wystarczającą ilością wody.
  4. Szczoteczka do zębów – nigdy nie wyrzucaj zużytych szczoteczek do zębów – doskonale nadają się do czyszczenia trudno dostępnych miejsc (oczywiście nie w buzi ;-)). Poza tym rozejrzyj się za dentystą, który rozdaje bonusowe produkty do każdej wizyty – kilkakrotnie dostałem małą tubkę dobrej pasty czy nawet szczoteczkę za darmo od mojego dentysty.
  5. Mydło i kosmetyki – jeżeli masz niewybredną skórę i wiesz, jakie mydło odpowiada Ci najbardziej, kup je od razu w większej ilości (np. w Makro). W zależności od produktu, można zaoszczędzić nawet do 30% w stosunku do kupowania mydła na sztuki. Jeżeli zaś chodzi o kosmetyki, to zachęcam do porozglądania się po supermarketach w poszukiwaniu hostess z darmowymi próbkami – dzięki takiemu poszukiwaniu udało mi się zdobyć niewielki zapas antyperspirantu i balsamu po goleniu Nivea, za który normalnie musiałbym zapłacić. Oczywiście nie zachęcam do tego, żeby myć głowę piętnastoma różnymi szamponami z próbek, bo mogłoby to przynieść więcej szkody, niż pożytku, jednak w przypadku większych ilości promowanego produktu (np. małe buteleczki) wszystko będzie OK.
  6. Pranie – o ile nie ma jakiejś naglącej potrzeby, zawsze poczekaj, aż nagromadzi się tyle prania, żeby zapełnić całą pralkę. Poza tym, w moim mniemaniu, proszek powinno dodawać się do prania wyłącznie wtedy, gdy ubrania są brudne/poplamione – jeżeli są tylko przepocone, w zupełności wystarczy samo płukanie z dodatkiem płynu o przyjemnym zapachu (oszczędza się dzięki temu również czas i proszek do prania).
  7. Wykorzystanie wody – opanuj oszczędne wykorzystywanie wody. Woda nie musi sączyć się z kranu gdy myjesz zęby czy podczas golenia. Podobnie, jeżeli bierzesz prysznic, wystarczy się zmoczyć, namydlić i spłukać – w zasadzie tylko mycie włosów wymaga nieco większej ilości wody. Kąpiel, choć niesamowicie przyjemna i odprężająca (przynajmniej dla mnie) jest najdroższym wyjściem. Pamiętaj, że za wodę płaci się niejako dwa razy: za pobór wody oraz za odprowadzone ścieki.

Tyle porad ode mnie. Świadomie nie wyczerpałem tematu, ponieważ chciałbym Cię zachęcić do dzielenia się swoimi „oszczędnościowymi smaczkami” w komentarzach.