Dziś pierwszy post z serii “oszczędzanie na…”. Padło na zakupy, ponieważ podczas ostatnich
Piastonaliów (stąd mała przerwa w aktualizacji bloga) nastałem się w kolejce w Tesco i zauważyłem, że można nieco zoptymalizować ten proces i dzięki temu co najmniej zaoszczędzić na czasie.
Co mam na myśli?
- Zawsze rób listę zakupów. Zawsze. Pójście na poważne zakupy “jedzeniowe”, bez listy w większości wypadków kończy się niepotrzebnym bieganiem po sklepie (strata czasu) i kupowaniem zbędnych produktów (strata pieniędzy).
- Zachęcam do robienia zakupów raz na dłuższy okres. Oszczędza się wtedy na czasie i kosztach transportu. Idealnym dniem do większego wypadu zakupowego wydaje się być wieczór w środku tygodnia (nie ma aż takich kolejek). Za to odradzam zakupy zaraz po 15-tej (ludzie wychodzą z pracy) i w weekendy (straszne kolejki).
- Na zakupy zawsze zabieraj gotówkę, najlepiej odliczoną z niewielkim marginesem. Plastikowe pieniądze rozchodzą się szybko, ponieważ ich nie widać. Gdy zaczniesz płacić banknotami i bilonem, wtedy tak naprawdę poczujesz, ile wydajesz. Dodatkowo, posiadając ustaloną kwotę w portfelu unikniesz pokusy kupowania niepotrzebnych rzeczy.
- Nie kupuj mięsa i warzyw/owoców w poniedziałki. W większości przypadków jest to nieświeży towar, który został z zeszłego tygodnia i zalega na półkach, dopóki nie wyłożą nowej dostawy.
- Pamiętaj, że najdroższe i najbardziej markowe (reklamowane) towary znajdują się zawsze na linii wzroku. Zazwyczaj pod spodem znajdziesz tańsze produkty innych firm, a w wielu wypadkach produkty dobrych producentów pakowane w opakowania z marką hipermarketu (np. TiP, DiT itd.).
- O ile nie musisz, nie zabieraj ze sobą dzieci (zwłaszcza małych). Dzięki temu zakupy przebiegną szybko i sprawnie, a do tego nie trzeba będzie wydawać nadprogramowych pieniędzy na zachcianki pociech.
- Pamiętaj, że różnorakie promocje to triki marketingowe, które w pierwszej kolejności mają Cię zwabić do sklepu, żebyś przy okazji wydał więcej pieniędzy. Często zdarza się też, że towary są wystawiane na promocji, ponieważ kończy się ich termin ważności lub po prostu nie schodziły (są słabej jakości), dlatego warto zastanowić się nad skorzystaniem z niej.
Tyle porad ode mnie. Jeżeli masz jakieś dodatkowe spostrzeżenia lub sugestie, podziel się nimi w komentarzach.
Popularity: 25% [?]
Wprawdzie bliżej nam do lata, ale dziś chcę zachęcić do zrobienia drugiej edycji “wiosennych porządków”. Jestem pewien, że w różnych zakamarkach Twojego domu walają się masy niepotrzebnych rzeczy, bez których z łatwością można się obejść. Rzeczy kupionych pod wpływem impulsu, które po kilku wykorzystaniach teraz tylko niepotrzebnie zajmują powierzchnię i zbierają kurz. Po co je hodować? Można je spieniężyć i wpływami ze sprzedaży zasilić konto oszczędnościowe — skorzystamy na tym o wiele bardziej!
Cały proces proponuję przeprowadzić następująco:
- Najpierw należy “przekopać się” przez wszystkie szafki z rzeczami w pokojach, kredensy, przejrzeć piwnicę, strych i garaż pod kątem rzeczy, które nie są nam aktualnie potrzebne i bez których możemy z powodzeniem się obejść. Oczywiście narzędzia, bezpieczniki i tego typu rzeczy zostawiamy w spokoju.
- Następnie każdą niepotrzebną rzecz należy obejrzeć pod kątem sprawności i odpowiedzieć sobie na pytanie “czy w najbliższej przyszłości będę potrzebował tej rzeczy?”. Jeżeli jest niesprawna, pozbywamy się jej. Jeżeli jest sprawna i nie będzie dla niej żadnego użytku przez (powiedzmy) pół roku — odkładamy ją na bok. Jeżeli znajdujemy dla niej zastosowanie w najbliższym czasie, np. stary telewizor może przydać się dziecku, które za 2 miesiące wyprowadza się do własnego domu, odkładamy na miejsce.
- Zostały nam już same rzeczy na sprzedaż. Teraz tylko, o ile jest taka potrzeba, należy poprawić ich estetykę (doczyścić, zapakować w oryginalne opakowanie, o ile je posiadamy itp.) i sprzedać.
Odnośnie sprzedaży zbędnych rzeczy możemy postąpić następująco:
- można popytać sąsiadów czy czegoś nie potrzebują,
- można urządzić sobotnią wyprzedaż garażową, znaną z amerykańskich filmów, i zaprosić na nią sąsiadów,
- bardziej wartościowe rzeczy można ogłosić w lokalnej gazecie, w autogiełdzie, na forum internetowym miasta czy w potocznie znanych “reklamówkach” (gazetki reklamowe),
- bez problemu pozbędziemy się części rzeczy w serwisach aukcyjnych (Allegro, eBay itd.),
- książki możemy zanieść do antykwariatów — często skupują one literaturę w dobrym stanie po konkurencyjnych cenach,
- niezniszczone ubrania możemy zaoferować sklepom z używaną odzieżą (tzw. second handy).
Dzięki temu prostemu zabiegowi na pewno uda się odłożyć nieco więcej pieniędzy, a i w domu zaoszczędzimy na powierzchni użytkowej, dlatego gorąco zachęcam Cię do pozbycia się niepotrzebnych rzeczy.
Popularity: 17% [?]
Wiele osób, z którymi dyskutuję na tematy związane z oszczędzaniem pieniędzy mówi, że oszczędzanie jest trudne. Owszem, w niektórych sytuacjach odłożenie jakiejkolwiek kwoty może wydawać się trudne lub wręcz niemożliwe, jednak korzystając z rady
Briana Tracy wszystko pójdzie gładko i sprawnie.
Co radzi Brian?
Otóż sugeruje on rozpoczęcie oszczędzania od mocnego postanowienia (oczywiście wprowadzonego w czyn) odłożenia zaledwie jednego procentu comiesięcznych wpływów, zgodnie z zasadą “najpierw płać sobie”. Dzięki temu można bez wielkich poświęceń zaobserwować o ile zmieni się standard naszego życia i zaadaptować do nowej sytuacji. Następnie, gdy już przyzwyczaimy się do życia na 99-ciu procentach naszych dochodów, zaczynamy odkładać 2% i dostosowujemy się do nowej sytuacji. W ten sposób dochodzimy do stanu, w którym potrafimy żyć na 90-ciu, 80-ciu, a nawet 70-ciu procentach comiesięcznych dochodów, odkładając nadwyżkę na lepszą przyszłość.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby proces przyspieszyć, zwiększając krok nie o jeden, a np. o 4%. Ważne jednak jest, aby proces rozłożyć w czasie. Człowiek jest istotą, która bez większych problemów przyzwyczai się do nowej sytuacji, o ile nie będzie to dla niej zbyt duży szok, dlatego osobom zaliczającym się do tzw. pokolenia 1200 stanowczo odradzam zaczynanie od 30%.
Ja już wiem ile to jest 1% moich dochodów, a Ty?
Popularity: 13% [?]