Praktykuję oszczędzanie metodą słoikową już od pięciu lat i uważam, że jest to doskonały sposób oszczędzenia dla studentów, ale nie tylko. Dzięki temu przy stosunkowo niewielkich środkach na każdy miesiąc, do okresu wakacji udaje mi się odłożyć średnio 250-300 złotych. Cały proces odbywa się o wiele szybciej, gdy w oszczędzaniu w ten sposób uczestniczą wszyscy domownicy (w końcu we wspólnym celu odkładają tylko drobniaki) oraz gdy (uwaga, to jest wersja hard-core) podczas dokonywania opłat zawsze staramy się nie płacić drobnymi, tylko najbliższą pełną kwotą, np. zakupy kosztują 25,50 pln, więc płacę 30 złotych i dostaję trochę świeżych drobniaków do umieszczenia w słoiku na koniec dnia.
Jako że poruszanie się ze słoikiem z drobniakami jest nieco kłopotliwe zachęcam do zamienienia ich na banknoty. Osobiście odwiedzam sklepy i pytam, czy nie potrzebują drobnych - w większości wypadków tym sposobem cały słoik mam zamieniony w pół godziny. Odradzam natomiast wymienianie pieniędzy w bankach, ponieważ od tej czynności z niewiadomych przyczyn potrącana jest prowizja (przynajmniej w BZWBK). Podobno można spróbować wpłacić je na swoje konto - bank ma wtedy obowiązek przyjąć wpłatę w tej postaci, ale przyznam szczerze, że jeszcze tego nie próbowałem.
Pieniądze uzyskane w ten sposób można wykorzystać na wiele sposobów. Osobiście zawsze stanowiły dla mnie “zastrzyk” na wakacyjne wyjazdy, ale równie dobrze można je umieścić na lokacie lub zakupić jednostki funduszy inwestycyjnych i pozostawić, żeby na siebie zarabiały. Mogą również stanowić tzw. fundusz awaryjny, na niespodziewane wydatki.
Na koniec napiszę, że najlepszym, moim zdaniem, słoikiem do oszczędzania pieniędzy, jest ten po kawie Nescafe: pojemny, kwadratowy, z solidną zakrętką. Aż miło patrzeć, jak z dnia na dzień podnosi się poziom oszczędności :-)
Popularity: 46% [?]
A potem człowiek się dziwi, czemu w co drugim sklepie płacąc np. 2,99 nikt nie wyda tego grosika. Przez takich cwaniaków jak Ty zdarzało mi się stać w kolejce kilka bonusowych minut aż w końcu ktoś zapłaci drobnymi, aby mi kasjerka mogła wydać resztę.
Ja polecam inną metodę: odkładać na subkonto 10% wartości każdego przychodzącego przelewu
Nie przesadzaj ;-) Skala oszczędzania w ten sposób ma się nijak do ilości bilonu w obiegu. Natomiast odnośnie stania w kolejce to też jest kwestia dyskusyjna i uważam, że wszystko zależy od odpowiedniej organizacji… Jeżeli o mnie chodzi, to mam kilka sprawdzonych sklepów, przychodzę do nich w okolicy południa (gdy większość ludzi pracuje — mi też nie chce się stać w kolejce i czekać na takich jak Ty, którzy płacą za zakupy ;-) z woreczkami, w których mam posegregowane pieniądze i wtedy pytam ile potrzeba, odliczam, biorę banknoty i to wszystko. Transakcja naprawdę przebiega sprawnie.
Odnośnie odkładania przychodów na subkonto: doskonały sposób, ale troszkę nie ten temat ;-)
rozwazalem regularne odkladanie drobnych albo jakiejs okreslonej kwoty do jakiegos sloika ale jezeli mowimy o maksymalizacji dochodow to chyba lepiej zeby te pieniazki lezaly nawet na nisko oprocentowanym koncie niz w nieoprocentowanym sloiku (bo przeciez jak drobne trzymasz w sloiku to grube musisz wyciagac z konta gdzie powolutku by sobie rosly)
Też stosuję tę metodę. Wykorzystuję do tego dużą puszkę po karmie dla rybek. Choć niektórzy powinni “zalakować” zakrętkę aby nie podjąć swoich oszczędności zbyt wcześnie ;)
:) moja metoda nazywa się na piątaka, odkładam tylko pięciozłotówki.