archiwum dla 04.2007

Oszczędzanie pieniędzy metodą słoikową ;-)

 
Nie denerwują Was drobne, które po pewnym czasie kumulują się w Waszych portfelach? Mnie bardzo. Na szczęście udało mi się wymyślić sposób na właściwe ich spożytkowanie - codziennie wieczorem opróżniam swój portfel z bilonu (wszystko od złotówek włącznie w dół) i wrzucam go do słoika po kawie. Portfel robi się lżejszy, a co kilka miesięcy, gdy się zapełni, otrzymuję niewielki zastrzyk konkretnej gotówki.

Praktykuję oszczędzanie metodą słoikową już od pięciu lat i uważam, że jest to doskonały sposób oszczędzenia dla studentów, ale nie tylko. Dzięki temu przy stosunkowo niewielkich środkach na każdy miesiąc, do okresu wakacji udaje mi się odłożyć średnio 250-300 złotych. Cały proces odbywa się o wiele szybciej, gdy w oszczędzaniu w ten sposób uczestniczą wszyscy domownicy (w końcu we wspólnym celu odkładają tylko drobniaki) oraz gdy (uwaga, to jest wersja hard-core) podczas dokonywania opłat zawsze staramy się nie płacić drobnymi, tylko najbliższą pełną kwotą, np. zakupy kosztują 25,50 pln, więc płacę 30 złotych i dostaję trochę świeżych drobniaków do umieszczenia w słoiku na koniec dnia.

Jako że poruszanie się ze słoikiem z drobniakami jest nieco kłopotliwe zachęcam do zamienienia ich na banknoty. Osobiście odwiedzam sklepy i pytam, czy nie potrzebują drobnych - w większości wypadków tym sposobem cały słoik mam zamieniony w pół godziny. Odradzam natomiast wymienianie pieniędzy w bankach, ponieważ od tej czynności z niewiadomych przyczyn potrącana jest prowizja (przynajmniej w BZWBK). Podobno można spróbować wpłacić je na swoje konto - bank ma wtedy obowiązek przyjąć wpłatę w tej postaci, ale przyznam szczerze, że jeszcze tego nie próbowałem.

Pieniądze uzyskane w ten sposób można wykorzystać na wiele sposobów. Osobiście zawsze stanowiły dla mnie “zastrzyk” na wakacyjne wyjazdy, ale równie dobrze można je umieścić na lokacie lub zakupić jednostki funduszy inwestycyjnych i pozostawić, żeby na siebie zarabiały. Mogą również stanowić tzw. fundusz awaryjny, na niespodziewane wydatki.

Na koniec napiszę, że najlepszym, moim zdaniem, słoikiem do oszczędzania pieniędzy, jest ten po kawie Nescafe: pojemny, kwadratowy, z solidną zakrętką. Aż miło patrzeć, jak z dnia na dzień podnosi się poziom oszczędności :-)

Popularity: 46% [?]

Najważniejsza zasada oszczędzania pieniędzy

 

Stosowanie się do tej zasady poleca Brian Tracy. Do jej wdrożenia w swoim życiu zachęca również Robert Kiyosaki. Po raz pierwszy opisał ją George S. Classon w swojej książce “Najbogatszy człowiek w Babilonie”, a brzmi ona:

“Najpierw płać sobie”

Płacić sobie? Tak :-) Wiem, że ta koncepcja wydaje się nieco dziwna, ale spójrz na nią z innej strony… Nastaje dzień wypłaty, Twoje konto zostaje zasilone wynagrodzeniem. Co się dzieje? Od tej pory na Twoje pieniądze czyha stado “drapieżników”! Musisz zapłacić czynsz, rachunki za prąd i wodę, telefon, internet, ubezpieczenie, raty… a pewnie na tych rzeczach lista się nie kończy, bo jeżeli masz potomstwo, to ich potrzeby naturalnie będą dla Ciebie istotne i przez to Twój budżet zostanie jeszcze bardziej uszczuplony. O takich rzeczach jak wydatki na dobra elementarne (np. żywność, ubrania, chemia) i oczywiście podatki nawet nie wspominam.

Co masz zrobić… płacisz, a Tobie ile zostaje? Za mało… :-)

Zasadę “najpierw płać sobie” stosuje się właśnie po to, żeby uniknąć opisanej sytuacji. Co miesiąc, natychmiast po otrzymaniu zapłaty, odłóż wyznaczoną kwotę (doskonale nadają się tu tzw. zlecenia stałe, które możesz zdefiniować w swoim banku). Dzięki temu masz gwarancję, że Twoje oszczędności będą systematycznie rosły, stabilizując Twoją sytuację finansową.

Oczywiście raz na jakiś czas może zdarzyć się, że dzięki takiemu podejściu zabraknie Ci pieniędzy na wszystkie opłaty dla “drapieżników”, ale wytrwaj w postanowieniu oszczędzania i nie rezygnuj z zachowania całej zaplanowanej kwoty w danym okresie. Zamiast tego potraktuj niedobór pieniędzy jako motywację do zdobycia brakującej części w inny sposób. Pamiętaj też, że jakkolwiek spóźnianie się z opłatami może nie jest fair w stosunku do “drapieżników”, ale w większości wypadków zupełnie nic się nie stanie, jeżeli zdarzy Ci się kilkudniowy poślizg. Również nie masz się co obawiać trafienia na czarną listę dłużników, bo na to trzeba sobie zasłużyć solidnym oddalaniem regulowania należności.

Zachęcam Cię: najpierw płać sobie. Jestem pewien, że stosując tą zasadę znacznie przyspieszysz uzyskanie finansowej niezależności.

Popularity: 14% [?]

“Oszczędzanie pieniędzy? Po co…?”

 
W dzisiejszych czasach wszyscy żyjemy szybko… skończyć szkołę, dorwać pracę, ożenić się, jakieś dzieci, kupić auto, mieszkanie lub wybudować dom. Na wszystko potrzeba pieniędzy, więc o ile je mamy - wydajemy je, a jeżeli nie mamy… to pożyczamy i wtedy wydajemy. Nie przejmujemy się niczym, ślepo wierząc w przyszłość. W niektórych przypadkach (czytaj: u już bogatych ludzi) ma to nawet jakiś sens, bo bezstresowe życie to zdrowe życie, ale jeżeli posiadacze słabiej wypchanych portfeli szybko nie przejrzą na oczy, to za kilka lat mogą obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

Dlaczego?

Już dziś widać, że nie ma co liczyć na polską emeryturę. Co chwilę słychać narzekający głos (nie głos, skowyt!) emerytów, którzy narzekają na biedę. Kto opłacił dzisiejszym emerytom świadczenia? Nasi rodzice. A komu my, płacąc dziś podatki, fundujemy przyszłą emeryturę? Zgadza się: naszym rodzicom. A kto zapracuje na nas? Eeee… chyba nikt, bo wszyscy będą w Irlandii lub gdziekolwiek indziej na świecie, gdzie praca jest godziwiej opłacana, a człowiek traktowany bardziej po ludzku.

Wywód wywodem, ale wniosek jest jeden: jeżeli już dziś, od tej chwili, nie zadbamy o swoją finansową przyszłość, to doczekamy całkowicie innej przyszłości, niż pokazywanej nam na reklamach (starsi ludzie opalający się na Karaibach i ogólnie zwiedzający świat oraz realizujący swoje marzenia).

Nie ma na co czekać! Po prostu trzeba zacząć samodzielnie oszczędzać pieniądze…

od razu.

Popularity: 15% [?]