Życzenia

Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia! Życzę Wam, byście spędzili je w ciepłym, rodzinnym gronie, zdrowi, uśmiechnięci i najedzeni :-) A na nowy 2012 rok życzę wspaniałej sytuacji finansowej, podwyżek, dochodowych interesów i ogromnych zwrotów z inwestycji :-)

Wszystkiego najlepszego, drodzy Czytelnicy i Czytelniczki :-)

Jak zoptymalizowałem swoje lokaty optymalne?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

Jakiś czas temu, kierując się poradami na tym blogu oraz rankingami w różnych miejscach w sieci, zacząłem korzystać z lokat optymalnych, oferowanych przez Open Finance. Jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że dzięki prostemu zabiegowi można znacznie zwiększyć ich osiągi (mam na myśli średnie oprocentowanie).

Być może dla wielu osób mój sposób działania będzie oczywisty, dla mnie jednak na początku nie był, więc uznałem, że warto o nim napisać.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób powiązany z Open Finance, uważam po prostu, że mają całkiem dobre produkty, a stosowaną przez nich strategię promocyjną można bardzo łatwo wykorzystać na własną korzyść.

Na czym polega ten sposób?

Otóż Open Finance mniej więcej na początku 2011 roku stało się Krainą Wiecznych Promocji. Wcześniej mieli w ofercie standardowy zestaw lokat, z często polecaną w różnych miejscach Lokatą Optymalną, czyli lokatą o codziennej kapitalizacji odsetek, którą można było założyć na okres 3, 6, 12 lub 24 miesięcy.

I oczywiście ta lokata nadal tam jest, jednak od ponad roku praktycznie ciągle pojawiają się przeróżne akcje promocyjne, na przykład:

  • lokata na wyścigi – pula np. 5000 lokat o wysokim oprocentowaniu. Kto pierwszy ten lepszy.
  • lokata wspólna – im więcej osób założy lokatę tym większe jest oprocentowanie
  • lokata im więcej tym lepiej – oprocentowanie lokat zależy od tego, na jaką sumaryczną kwotę zostaną założone
  • lokata świąteczna, wiosenna, majówkowa itp. – któraś z powyższych, tylko o innej nazwie

Tego typu promocje powtarzają się ostatnio non stop. Po wyczerpaniu puli lokat na wyścigi bank powiększa pulę, po upływie czasu na założenie lokat wspólnych bank ten czas przedłuża, a potem znowu przedłuża. Najważniejsze jednak, że to się widocznie sprawdza, więc im więcej tego typu akcji, tym lepiej dla nas.

Promocyjna lokata jest domyślnie zakładana z włączoną opcją przedłużenia po upływie jej czasu. To przedłużenie następuje wówczas według zasad lokaty optymalnej, z reguły 3 lub 6 miesięcznej, której oprocentowanie jest już znacznie niższe (np. 5,8% w promocji, a potem 4,23%). Widocznie liczą na to, że klienci skuszeni wysokim oprocentowaniem założą lokatę, a później pozostawią ją dalej i nie zlikwidują.

I ja również tak robiłem – zakładałem promocyjne lokaty, a następnie przedłużały się automatycznie, stając się lokatami optymalnymi.

Aż pewnego dnia chciałem z dwóch lokat optymalnych zrobić jedną promocyjną, przestawiłem więc je tak, aby nie zostały automatycznie przedłużone, tylko zwrócone na moje konto. Wówczas zauważyłem, że pojawiła się opcja ręcznego przedłużenia. Ponadto przedłużając, można było wybrać dowolną z aktualnie dostępnych lokat, więc również i tę promocyjną!

Wcześniej działałem według dwóch przekonań, które okazały się całkowicie fałszywe. Myślałem mianowicie, że:

  • oferta promocyjna dotyczy tylko nowych lokat
  • lokatę można przedłużyć na warunkach, na jakich została założona

Opcja ręcznego przedłużenia staje się aktywna na dwa tygodnie przed zakoóczeniem lokaty, która nie ma ustawionego automatycznego przedłużania, teraz robię więc tak:

  • zakładam nową lokatę lub przedłużam obecną na promocyjnych warunkach
  • po założeniu lokaty przestawiam ją tak, aby nie była automatycznie przedłużana
  • na dwa tygodnie przed końcem lokaty monitoruję ofertę, licząc na to, że uda się trafić w kolejną promocyjną lokatę (na co szanse ostatnio są bardzo duże)
  • jeżeli nie udaje się ustrzelić lokaty promocyjnej, przedłużam lokatę na warunkach 3-miesięcznej lokaty optymalnej (ale taka sytuacja mi się jeszcze nie zdarzyła)

Dzięki temu można osiągnąś bardzo dobre oprocentowanie, jednocześnie nie zamrażając środków na długi okres (oferty promocyjne są z reguły 2, 3, 4 lub 6 miesięczne).

W ciągu paru tygodni średnie oprocentowanie moich lokat udało mi się tym sposobem zwiększyś z 4,77% do 5,20%. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać niedużo, ale przy większych kwotach lub dłuższych okresach zaczyna już byś widoczne.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)

Wszystkiego najlepszego z okazji Światowego Dnia Oszczędzania!

Jakoś w poprzednich latach umykało mi to „święto”, ale na szczęście dziś go nie przegapiłem i mogę co nieco o nim wspomnieć na blogu o… oszczędzaniu pieniędzy ;-)

Światowy Dzień Oszczędzania to inicjatywa edukacyjna, którą w 1924 roku, na konferencji w Mediolanie, zaproponowali przedstawiciele największych europejskich banków. Jej założeniem było przybliżenie pojęcia oszczędzania społeczeństwom, przez co miała ulec poprawie ich jakość życia.

Czy odniosła skutek? Nie sądzę…

Dziś oszczędzanie to nadal temat tabu. Nie lubimy oszczędzać i o ile nie zmusza nas do tego sytuacja materialna, bliższe naszym sercom i portfelom są zaciągane na potęgę kredyty.

Z badania „Postawy Polaków wobec oszczędzania” (TNS Pentor) wynika, że zaledwie 45% rodaków oszczędza, z czego tylko 7% robi to regularnie. Niestety, brak edukacji finansowej sprawia, że statystycznie aż 42% respondentów na własne życzenie traci na sile nabywczej swojego kapitału, ponieważ przechowuje go „w skarpecie” lub na nisko oprocentowanych rachunkach bankowych. Badanie pokazuje również, że Polacy oszczędzają pieniądze głównie na realizację celów uznawanych za średnioterminowe: wakacyjny wyjazd, nowy samochód lub mniejsze/większe przyjemności. O swoją emeryturę dba jedynie 14% społeczeństwa.

Muszę przyznać, że smutne są to dane, ale cóż… oszczędzanie to umiejętność, której przede wszystkim trzeba chcieć się nauczyć. Wymaga również wykształcenia pewnych nawyków i systematyczności. Bez tego oszczędności są tylko pozorne i przy pierwszej lepszej okazji znikną z konta.

Właśnie dlatego dziś, w Światowym Dniu Oszczędzania, zachęcam do poświęcenia odrobiny czasu na wgryzienie się w temat. Można poczytać tego bloga lub inne strony, można przejrzeć fora dyskusyjne, można zorientować się w swojej sytuacji finansowej i rozpoznać miesięczne wpływy i wydatki.

A jeśli te czynności okażą się zbyt czasochłonne, to zachęcam chociaż do skorzystania z najprostszej metody na oszczędzanie pieniędzy.

Wszystkiego najlepszego!

Czy rzeczywiście wystarczy odkładać 10% dochodów?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

W wielu książkach na temat finansów osobistych możemy spotkać się z zasadą, że jeżeli zaczniemy oszczędzać odpowiednio wcześnie, to wystarczy odkładać 10% swoich miesięcznych dochodów, aby utrzymać standard życia po przejściu na emeryturę. Czy jest tak naprawdę? Policzmy!

Do symulacji przyjmijmy następujące założenia:

  • horyzont czasowy to 40 lat, czyli np. zaczynając w wieku 25 lat, ze zgromadzonego kapitału chcemy zacząć korzystać w wieku 65 lat
  • przez cały ten okres lokujemy środki w instrument finansowy o stałej rocznej stopie zwrotu z inwestycji (rozważymy trzy warianty tej stopy: 5%, 7% oraz 9%)
  • zaczynamy z zarobkami na poziomie 3000zł i przez cały okres realna kwota zarobków się nie zmienia (czyli pozostaje realnie na poziomie 3000zł) i na takim samym poziomie chcemy utrzymać się po zakończeniu inwestycji
  • przez cały okres działa stała inflacja na poziomie 3%, o tyle samo rośnie rocznie nominalna kwota naszych zarobków
  • odkładamy miesięcznie 10% zarobków, czyli zaczynamy od 300zł, dodatkowo co roku indeksujemy tę kwotę o 3% aby wyrównać wpływ inflacji
  • inwestycja podlega opodatkowaniu 19% podatkiem Belki pod koniec okresu

Zacznijmy od sprawdzenia, ile pieniędzy nominalnie będziemy potrzebować miesięcznie za 40 lat, aby stanowiły one równowartość 3000zł. Okazuje się, że przy stałej inflacji równej 3%, będzie to kwota 9 786,11zł (obliczenia).

Zobaczmy teraz, jaki kapitał zgromadzimy odkładając przez 40 lat miesięcznie 300zł, indeksując tę kwotę co roku o 3% oraz uwzględniając podatek Belki pod koniec okresu:

  • dla stopy zwrotu 5%, będzie to 631 546,93 zł (symulacja)
  • dla stopy zwrotu 7%, będzie to 986 203,03 zł (symulacja)
  • dla stopy zwrotu 9%, będzie to 1 627 950,40 zł (symulacja)

Zobaczmy teraz, jak długo uda nam się utrzymać ustalony poziom życia ze zgromadzonego kapitału. Załóżmy, że każdą z tych kwot lokujemy bezpiecznie na 7% (na tę lokatę co miesiąc działa podatek Belki). Jednocześnie każdego miesiąca pomniejszamy kapitał o obliczoną wcześniej wypłatę równą 9 786,11zł. Dodatkowo zakładamy, że inflacja na poziomie 3% działa nadal, a my chcemy swój standard życia utrzymać, wypłatę co roku zwiększamy więc o 3%.

  • kapitał 631 546,93zł wystarczy nam na 6 lat i 4 miesiące życia bez obniżania jego standardu (symulacja)
  • kapitał 986 203,03zł wystarczy nam na 11 lat i 4 miesiące (symulacja)
  • kapitał 1 627 950,40zł wystarczy nam na 26 lat i 11 miesięcy (symulacja)

Wniosek z powyższych obliczeń nasuwa się następujący: rzeczywiście, odkładając miesięcznie 10% dochodów można ze zgromadzonego kapitału przeżyć sporo czasu bez obniżania standardu życia, ale tylko przy założeniu, że przez cały okres będziemy osiągać wystarczająco dobre wyniki zwrotu z inwestycji.

Raczej nie wystarczy więc odkładanie tych środków na lokaty i w inne produkty typu „wpłać i zapomnij”.

Zachęcam Cię do przeprowadzenia własnych obliczeń i ustalenia kwoty, jaką dla dostępnych Ci instrumentów finansowych musisz miesięcznie odkładać ze swoich dochodów, aby utrzymać poziom życia w przyszłości.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)